you would have said "I love you"
in the cutest place on earth
where some butterflies
are dancing with the
fairies
Ciężki zapach nagrzanych słońcem kwiatów
unosił się w całym bujnym, przypałacowym ogrodzie. Woń słodkości niemal
upajała. Upajała jak cały ten kraj. Lubił tu przebywać, och, naprawdę uwielbiał
tę beztroskę ludzi, ten brak pruderii i swobodę. Słodki zapach Sindrii
zawsze pozostanie zapachem pożądania.
Jak zawsze skrył się między gałęziami
wysokiego drzewa, mając idealny wgląd w pokoje władcy Sindrii. Było coś
przewrotnego i podniecającego w patrzeniu na Sinbada z kobietami. Jak jęczą pod
nim, jak je bierze, jak potrafił się z nimi kochać… Ale koniec końców był zbyt
zaborczy, by móc tolerować w życiu Sina kogoś prócz siebie. Mógł na nich
patrzeć, mógł udawać, że nie wie, mógł mu na to pozwalać. Ale potem, gdy już
opuszczały komnaty władcy, wychodził z cienia jak najprawdziwsza nocna zmora.
W końcu Sin był jego, czy mógł komuś
pozwolić, bo dotykał tego, co należy do niego, Judala, i nie ukarać kogoś takiego?
Judal uwielbiał karać kochanki Sina.
Och, doskonale wiedział, że żadna nie jest
dla niego ważna, że nawet nie zna ich imion, że po prostu są, raz ta, raz inna.
Dla Sina to nie miało znaczenia. Ale Judal był zbyt zachłanny, zbyt
terytorialny, by mógł pozwolić komuś dotykać czegoś, co jest jego.
Uśmiechnął się szeroko, gdy kobieta wydała
z siebie okrzyk, zauważając jak wychodzi z cienia.
Tak samo krzyczałaś pod nim, słodka, ale to
nie jest krzyk, który chcę słyszeć.
Dziewczyna spojrzała na niego
przestraszona, gdy uderzyła plecami o ścianę, a on się wciąż zbliżał z
uśmiechem samego boga śmierci. Och, kochana, ty jeszcze nie wiesz, co to
strach.
Czuł jak zamarła, jak wstrzymała oddech, gdy
stał może centymetr od niej. Szarpnęła się gwałtownie, gdy zacisnął palce na
jej szyi. Mógł użyć magii, ale po co alarmować cały kraj, że tu jest? Istniały
subtelniejsze metody, by zrobić to, co chce. Czerwony kryształ na jego różdżce
zalśnił złowrogo, a dziewczyna wybałuszył oczy, nie mogąc złapać tchu przez
jego dłoń zaciskającą się na jej krtani.
Nigdy nie obiecywał, że będzie grał fair,
że będzie tolerował wszystkie ladacznice, które przewijały się przez łóżko
Sinbada. A już na pewno nie obiecywał tego im. I przede wszystkim – nikt nie
powiedział, że jego kary będą bezbolesne.
Sinbad był jego. Jego, jego, jego. I żadna,
głupia idiotka tego nie zmieni, choćby nie wiadomo jak chętnie rozkładała nogi.
i'll kill her, i'll kill her
she stole my future, she broke my dream
i'll kill her, i'll kill her
she stole my future when she took you away
Ciało bezwładnie osunęło się na ziemię. Z
szerokim, mrocznym uśmiechem przesunął językiem po stróżce krwi płynącej po
krysztale jego magicznego kosturu.
Czy one się kiedyś nauczą? Czy nauczą się,
że nie wchodzi się na jego terytorium? Że nie zabiera się tego, co należy tylko
do niego?
Uniósł się w powietrze aż znalazł się na parapecie
okien Sinbada. Sin leżał rozparty na swoim łóżko, absolutnie cudowny i absolutnie
cudownie obnażony. Uśmiech, jaki mu posłał, jasno świadczył, że czekał na niego.
Judal odpowiedział podobnie, czując, jak powietrze gęstnieje od pożądania.
Zapach żądzy mieszał się z wonnościami i zapachami ogrodu.
Sindria zawsze będzie pachnieć pożądaniem…
Usta były miękkie i chętne, ciało
pobudzone. Czekało.
Och, oczywiście, oczywiście, doskonale
wiedział, że one nie wystarczały. One nigdy nie wystarczały. Po co je pieprzył,
skoro mu nie wystarczały?
Przygryzł dolną wargę Sinbada, czując
dłonie przesuwające się po kręgosłupie. Zamruczał głośno, uzyskując natychmiastową
reakcję na swoje działania.
Tylko on wiedział, czego Sin pragnie, czego
chce, czego pożąda, co go podnieca. Tylko on znał wszystkie tajemnice tego
mężczyzny.
- Długo ci to zajęło – mruknął Sinbad,
przymykając oczy, gdy Judal wsunął palce między jego włosy tuż przy wrażliwym
karku. Niemal natychmiast pojawiła się tam gęsia skórka.
- Musiałem załatwić… coś po drodze –
odparł, ocierając się o twarde ciało, które dopasowywało się do niego w każdym
ruchu.
Czy ktoś pasował do siebie lepiej, niż oni?
Aksamitne spojrzenie spod na
wpółprzymkniętych powiek wbiło się w Judala. Uśmiech czaił się w tych seksownych ustach.
Judal uśmiechnął się szeroko, lisio, z
pożądaniem. Sinbad przyciągnął go za kark do pocałunku, jednym ruchem
przewracając na plecy. Zwisł nad nim, wyciągając jego ręce nad głowę. Judal
niemal dyszał z ogarniającej go żądzy, nie przestając się uśmiechać. Usta Sinbada
też były wygięte ku górze, gdy pochylał się nad jego torsem.
Judal ponownie zamruczał, zastanawiając się
po raz kolejny, czy Sin wie o jego małej rozrywce. Nie, on z pewnością wie, Sin
zawsze wszystko wiedział.
Przyciągnął jego twarz do zaborczego,
namiętnego pocałunku, gdy palce mężczyzny zaczęły się przemieszczać ku rejonom
bardzo spragnionym uwagi.
Ciekawe czy mieszkańcy tego kraju
wiedzieli, co tak naprawdę siedzi w sercu ich władcy. Co skrywa, jaki mrok…
Przesunął paznokciami po twardych,
umięśnionych plecach, wyginając się w rozkoszy. Stłumił śmiech i jęk, które rodziły
mu się rodziły w gardle, a które i tak koniec końców rozbrzmiały w pokoju.
Ghahahaha…
Kochał zabijać kochanki Sinbada.
Kochał kochać się z Sinbadem.
Kochał jego mrok w sercu.
Kochał być dla niego jedynym na świecie
przez całą noc…
___________
H.:
Okeeeej… *aż boi się wypowiadać* Powiedzmy, że to zmęczenie i głupie
natchnienie piosenką. ^^””