Black, wszystkiego,
kurna, dobrego z okazji powrotu do szkoły hjehjehje! XDD
Przez
ciebie do pierwszej w nocy nie dali mi spać i spisywałam dialogi w telefonie!
No, ale masz, specjalnie dla ciebie AoKise!
Jakieś
zjawiskowe to nie jest, ale dobre i to na początek, nie?
W każdym razie
już raz pisałam tego typu miniaturkę i zdecydowanie mi się spodobało.
Rzecz się
ma następująco.
Aomine i
Kise jak każda para mają swoje wzloty i upadki. A że robiło się niebezpiecznie
dla otoczenia, dobrzy przyjaciele postanowili im pomóc rozwiązać problemy i zamknęli
delikwentów w małym, ciemnym i ciasnym schowku, a żeby sobie wszystko
wyjaśnili. No i właśnie…
~*~
- …
- …
- Długo
zamierzasz tak milczeć?
- …
-
Najwyraźniej długo…
- …
- Rany,
rany, ale baba z ciebie, Kise.
- Spadaj.
- Mówisz.
Miło cię słyszeć.
-
Spierdalaj.
- Brzydko
mówisz, brzydkooo.
-
Spier-da-laj!
- Ała, nie
kop mnie, do cholery!
- To się zamknij!
- To
przestań zachowywać się jak pieprzony babsztyl!
- Nie
jestem babsztylem, ty pomyłko genetyczna!
- Kise.
- Pocałuj
mnie gdzieś!
- O co ci,
do diabła, w ogóle chodzi?
- O gówno.
Nie artykułuj w moją stronę.
-
Zaczynasz mnie wpieniać!
- Ty mnie wpieniasz
od dawna! Przymknij się, nie mam ochoty cię słuchać!
- Kurwa,
Kise, przestań mnie kopać!
- Będę
kopał ile mi się podoba… ałaaaaaa… nie w żołądek, barbarzyńcoooo.
- To weź
te kopyta z mojej twarzy.
- …
- Kise!
Śmierdzą ci skarpety, zabieraj je!
- Moje
skarpetki nie śmierdzą!
-
Śmierdzą. Przestań się wiercić, do diabła, ciasno tu jak nie powiem gdzie.
- To
trzeba było nie rosnąć jak palma!
- Sam
jesteś palma!
- Ała,
ała, ała, co ty robiiiisz! Aomine zostaw moją nogęęę!
- Zamknij
się!
- Kuźwa. Weź
te przeszczepy! Nie zamierzam siedzieć między twoimi nogami!
- Zawsze
możesz leżeć, hehehehe.
- Ty...
Tyyyy! Ughrrrr, nienawidzę cię.
-
Uwielbiam twoje płomienne uczucia.
- Zabiję
cię!
-
Perwersja mile widziana.
- O buddo,
z kim ja się związałem...
- Z najgorętszym
ciachem na tej planecie.
- A
skromność jest ci obca, jak mogłem zapomnieć.
- Po co
mamy się oszukiwać skoro to szczera prawda.
- …
- Co ty
tam mruczysz?
- Nic.
Zostaw mnie.
- Znowu
zaczynasz?
- …
- Kise?
- …
- Kise, bo
się wkurwie!
- AŁA! Nie
wbijaj mi tych paluchów w żebra, imbecylu!
- To się
odzywaj, jak do ciebie mówię.
- Nie! Weź
ty się od stosunkuj ode mnie!
- Nie
zamierzam, bynajmniej. Zamierzam się z tobą stosunkować ile się da.
- …
- No co?
- …
- Kise, na
wszystkich pieprzonych bogów, o co ci chodzi?
- Jak
jesteś przygłupem, to się nie dowiesz.
-
Wkurwiasz mnie. To przez ciebie tu jesteśmy.
- Przeze
mnie? PRZEZE MNIE?!
-
Oczywiście.
- Ty idź
stąd lepiej, bo cię normalnie tak śmignę przez czerep, że nie będzie, co
zbierać ałaaaaa… Aomi… Aomine… ty dupku… Żebra…
- Sam
jesteś dupa.
- Nie
jestem dupa, ty neandertalczyku!
- Obrażasz
mnie?
-
Australopiteku niewyżyty!
-
Obrażasz…
- Ałaaaaa!
Będę miał siniakiiiii!
- A bo to
pierwszy raz.
- Nie
rechocz, kretynie! To nie jest wcale zabawne.
- Jak
chcesz, możemy postarać się o te przyjemniejsze…
-
Spieprzaj. Nie zbliżaj się do mnie. Nienawidzę cię. Nie dotykaj mnie. Nie mów
do mnie.
- No
mówiłem, że baba.
- …
- Znowu
się nie odzywasz?
- Cały.
Czas. Się. Nie. Odzywam.
- Właśnie
słyszę.
- …
- …
- …
- Kise?
- …
- Ja
pierdole, normalnie jak z jakąś pieprzoną babą. Obrażasz się, o cholera wie co,
wkurzasz społeczeństwo, a potem lądujemy w tym pieprzonym pudle.
- To przez
ciebie tu jesteśmy.
- Przeze
mnie?!
-
Oczywiście. To ty warczałeś, gryzłeś, kopałeś, biłeś i wkurzałeś całe
otoczenie.
- Bo mnie
od tygodnia wyprowadzasz z równowagi!
- I bardzo
dobrze! Weź się nie odzywaj do mnie!
- Będę!
- …
- …
- …
- Rany…
- …
- Nie
możesz mi jak normalny człowiek powiedzieć, o co ci biega?
- …
- A więc
nie możesz. Normalność jest poza twoim zasięgiem.
- …
- …
- …
- Kise,
nudzi mi się.
- Idź
sobie do tej wywłoki.
- Jakiej
wywłoki, do diabła?
- Jeszcze
się pyta jakiej! W mundurze! I odchrzań się wreszcie.
- Aaaa, o
tę wywłokę ci chodzi... Ma fajne balony. Ałaaa! Uspokój się, postawiła mi tylko
drinka. Jakby postawiła coś innego to mógłbyś się zacząć martwić.
- ...
- Kise?
- ...
Wyprowadzasz się!
- CO?!
- Gówno.
Wyprowadzasz się! Jak tylko stąd wyjdziemy!
- Nie chcę
psuć ci wizji, ale zdaje się, że mieszkamy u mnie...
- ...
- ...
- To ja
się wyprowadzam. Jutro!
- Skoro
tak mówisz...
- ...
- Mogę cię
odwiedzać?
- Nie.
- To może
ty mnie odwiedzisz? Mam fajne łóżko.
- Niech
cię ta wywłoka odwiedza.
- Jaka
wywł... A, ta. Wywłoka to wywłoka. Wywłok nie biorę do łóżka.
- Chyba że
mają duże balony.
-
Ewentualnie.
- ...
-
Żartowałem! Nie biorę żadnych wywłok, jestem zajęty.
- ...
- Mam
faceta.
- …
- Który
strzela fochy.
- Nie
strzelam fochów!
-
Oczywiście, wcale.
- Ja
WYMOWNIE MILCZĘ! A to, że ty tego nie pojmujesz swoim ptasim móżdżkiem, to nie
moja sprawa.
- Znowu
zachowujesz się jak rozhisteryzowana baba.
- Jak ci
nie pasowało, trzeba było sobie znaleźć kogoś innego.
- Kiedyś
nie zachowywałeś się, jakbyś miał permanentną miesiączkę.
- Tyyyyy…
Aghrrryyy…
- Lepiej
nie warcz, bo mnie to kręci…
- Ty masz
penisy zamiast mózgu…
- Całkiem
możliwe. Dobre penisy nie są złe.
-
Zabierzcie mnie stąąąąd!
- A mnie
się tu coraz bardziej podoba…
- Ao…
Aomine! C-co ty wyprawiasz? Weź… o matko, nie łap mnie tam… A-Aomineee! Odczep
się ode mnie, no odczeeep!
- Ała!
Pokopało cię? Weź się tak nie rzucaj. Ałaaaaaaaarrrr, moja wątrobaaa, Kise, ty
kretynie.
- I dobrze
ci tak! Bardzo dobrze! Nie zbliżaj się do mnie! Ja się NIE ODZYWAM DO CIEBIE!
- O co ci…
- Wywłokę
sobie macaj, dupku jeden!
- Nie
macam wywłok!
- Tak,
jasne, dopóki nie mają balonów?
- Tak…
Nie! Nie, do cholery! Nie macam ŻADNYCH wywłok.
-
Oczywiścieee…
- Ja
pierdole. Mam ci to dać na piśmie?
- …
- Nie.
Macam. Żadnych. Wywłok.
- …
- Nawet
tych z balonami.
- …
- Rany,
rany…
- …
- …
- …
- Nudzi mi
się.
- …
- …
- Ała! Nie
kop mnie!
- Nudzi mi
się.
- To się
zajmij czymś.
- Nie
mogę. Przecież ty się fochasz.
- Trzeba
cię oddać na terapię… To się zajmij czymś innym!
- Mam
pornosa w tylnej kieszeni, ale cholera, w tej ciemnej dupie nic nie będzie
widać.
- Nosisz
pornosy w kiesz… Dobra. Nie ważne.
- …
- Nie
widzę cię, ale mam wrażenie, że się szczerzysz…
- Nie
mylisz się, hehehe.
-
Zboczeniec.
- Ale
lubisz to.
- Przestań
mruczeć. I weź tę stopę! Nie wcis… Ała, kurna, weź ją.
- Hehehe.
- Idiota.
Cholera, czekaj, chyba mam odtwarzacz w kieszeni… Klucze… Portfel... Kapselek?
Ha! Mam!
- Dawaj
go!
- Spadaj,
mój! Poczekaj, włączyć go trzeba!
- …
- …
- … Czy on
się zachowuje normalnie?
- …
- Kise.
Nie bulgocz. Co mu jest?
-
Rozładowała się bateria…
- Jasna
pała. Kto normalny nosi rozładowany odtwarzacz.
- Odezwał
się ten, który nosi pornosy w kieszeni!
- Pornosy
się przynajmniej nie rozładowują.
- …
- Nudzi mi
się, kurwa!
- Przestań
się ciskać, Aomineee.
- A ty
jęczeć, bo mi staje nie powiem co.
- Ty
niewyżyty zboczeńcu.
- Koniec
tego. Wkurzyłem się. Chodź tu.
- Nie!
Ałaaa! Zostaw mnie! Wyrwiesz mi stopę popaprańcu! Gdzie z tymi łapami?! Weź się
ty… ugh… Rany…
- Kise…
- Nie
mrucz! O cholera, ale masz lodowate palce… Won mi z nimi!
-
Kiseeeee…
-
Powiedziałem nie! Weź. Ty. Się. Ode. Mnie!
-
Kiiiiseee…
- Nie gryź
mnie… o rany… niżej… Tak!.. Kurwa! Nie! Ja się z tobą już nie zadaje! Nie
odzywam się! Wywłoki sobie macaj!
- Nie
bzykam żadnych wywłok…
- Aomine,
nie gryź mojego ucha…
- Przecież
to lubisz…
- Nie… ach…
prawda…
- Prrrawdaaaa…
- A ty…
wolisz… Jej, o jej… wywłoki!
- Nie
prawda. Nie wolę wywłok. Wywłoki mnie nie kręcą. Śmierć wywłokom. Bzykam tylko
modelów.
-
Modelów?! Ilu?!
- Aktualnie to jednego. Od dłuższego czasu.
- Aktualnie to jednego. Od dłuższego czasu.
- Jednego?
- Jednego.
- I
żadnych wywłok?
- Żadnych…
Kise, chodź…
- Czekaj!
Ach… Mówię cze-czekaj… Nawet jak mają balony?
- Nawet.
Kiseee…
- O rany,
znowu mruczysz… Cholera…
- Mrrrrrr…
- Czekaj!
Czekaj! A jak nas podsłuchują?
- To będą
mieć dodatkowe atrakcje.
- Aomine!
- Kise,
kurwa, gwałcić! Przymknij się już!
- A-ale…
mmmmm….
~*~
Kilka miesięcy później…
- …
- …
- Aomine?
- …
- Aomineeee?
- …
- Aominecchi?
- …
- Dai-chaaaaaan…
-
Przymknij się.
- O! Więc
żyjesz!
- …
-
Aomineeee…
- Czego?
- Mów coś
do mnie.
- Nie.
-
Obraziłeś się?
- …
- A
powiesz mi o co?
- Nie.
- Czyli
się obraziłeś?
- …
- Ech, a
podobno to ja się zachowuję jak baba.
- Zamknij
się. Nie jestem żadną, cholerną babą.
- To o co
ci chodzi? Ciskasz się od tygodnia, warczysz, plujesz jadem i znowu
wylądowaliśmy w tym głupim schowku.
- Przez
ciebie.
- Jakie
przeze mnie?! Ja nic nie zrobiłem! W każdym razie nie tym razem.
- Pewnie.
- Cholera.
No, o co ci do cholery chodzi? Weź się no!
- Nie
wezmę się.
-
Dai-chaaan.
- Idź klej
się do tego złamasa.
- …
- …
- Jakiego
złamasa?
- …
- O
jakiego złamasa ci chodzi? Znamy wielu złamasów. I do żadnego się nie kleję,
hej!
- To on
się klei do ciebie.
- Ale kto?
Aomnieeee! Bo ja nie wiem, o co chodzi!
- …
- Nie
warcz, bo nic nie rozumiem!
- Jakiego
złamasa ostatnio widzieliśmy?
- Ostatnio?
Ostatnio nie widzieliśmy żadnego…
- …
- Czekaj…
W ostatni piątek?
- …
-
Warczysz. A więc tak. Hmm… Hm… Haha… Hahahaha!
- I co cię
tak zajebiście bawi?
- Hahaha!
Aomine, chyba mi nie powiesz, że chodzi ci o Kasamatsu?
- …
- O matko,
a więc chodzi… No weź, zwariowałeś do reszty?! To kolega ze szkoły!
- Kleił
się do ciebie.
- Wcale
się nie kleił!
- Leci na
ciebie.
- Nie
leci! JA na niego nie lecę.
- …
- Czy ty…
jesteś zazdrosny?
- Nie
jestem, kurwa, zazdrosny.
- …
- I z
czego rżysz?
- Wcale
nie rżę! Śmieję się, degeneracie! Aomine, nie rób sobie jaj, chyba nie myślisz,
że ja, że on…
- …
- Oho…
więc myślisz.
- …
- …
- Zabiję,
gnoja.
- Nie
zabijesz. Stróżom prawa nie wolno zabijać.
- To go
zamknę w areszcie. A potem mu nakopie.
- Nie
możesz nakopywać ludziom bez powodu!
- Mam
powód. Klei się do mojego faceta. MOJEGO! To jest moje, a jak jest moje, to się
kurwa nie tyka.
- Twoje?
- Moje.
- Nie
jestem „tym”, do cholery!
- Ale
moim!
- Ja nie
mogę, co z ciebie za beznadziejny gość.
- …
- Aomine…
- Nie
gadaj do mnie. Mam wizję.
- A jaką?
- Jak
flaki złamasa latają pod sufitem.
- Fuuuj,
jesteś obrzydliwy.
- Trzeba
było nie pytać.
- …
- …
- Szlag.
Noga mi zdrętwiała. Ałaaa…
- Kise, do
diabła, nie po oczach.
- Ciasno
tu!
- No co ty
nie powiesz.
- I znowu
warczysz.
- …
- Jesteś
zły?
- …
-
Dai-chan…
- Odczep
się.
- Jesteś
pewien?
- Kise…
Zabierz rękę…
- Ale na
pewno?
- Na.
Kurwa. Pewno…
-
Aominecchi, nie bądź zazdrosny…
- Nie
jestem, do cholery, zazdrosny.
- Nie
gustuje w złamasach.
- Ale
złamasy w tobie.
- Pół świata
we mnie gustuje!
- …
- Ale ja
bzykam tylko policjantów.
- Ach tak?
- Mhym…
Mają kajdanki… I pałki…
- Kise…
- No i co
się śmiejesz?
- Nie
śmieję. Kontynuuj.
- Nie, bo
się śmiejesz!
- Nie
śmieję! Wracaj tutaj!
- Jesteś
obrażony, co się będę pchał gdzie mnie nie chcą, pf!
- Prawie
mi przeszło…
- Prawie?
- Mhym… A
jakbyś tak jeszcze raz tą ręką… to już w ogóle.
-
Zboczeniec! No i co rechoczesz!
- To nie
ja się rzucam na stróżów prawa. Ale zapamiętam sobie te kajdanki.
- …
- Kise,
kochanie, czemu milczysz?
-
Zastanawiam się, jak stąd uciec.
- Stąd nie
da się uciec. Masz mnie, mnie, mnie i jeszcze mnie. Którego wybierasz?
- Żad…
AaaaAaaaomnimeeee!…
- Mmmmm…
- O
bogowie… Tak! Nie, nie, Aomine, puść…
- Nie.
- O
cholera, zimne ręce, zimne ręce, zabieraj je!
- Ciiichoooo…
- Nie
mrucz, do diabła, nie mrucz mi do ucha!
-
Dlaczegooo?
- Bo… o
szlag… Bo… co ja mówiłem?
- Że mam
kontynuować.
- Taaak…
Nie! Czekaj! Kurwa, nie gryyyź! Ty! Nie rób tego! Aomine! Jak mi zrobisz
malinkę, to cię zamorduję!
- Musze
oznaczyć moje.
- Nie
jestem „tym”!
- Cicho
już bądź. Będę gwałcić.
-
Przestań…och… cholera…
- Cicho.
Gwałcić. A ty stanowczo za dużo kłapiesz.
- C-cze… Mmmmmmmm!